We can't find the internet
Attempting to reconnect
Something went wrong!
Hang in there while we get back on track
Jeśli szukasz prawdziwej gravelowej trasy, bogatej w doskonałe widoki, odludzia i dzikie tereny, w których chcesz się zgubić, to jesteś w idealnym miejscu.Trasę można rozpocząć już w Pszczynie, dojeżdżając tam np. pociągiem. Koleje Śląskie działają serio bardzo spoko. Ja akurat dojeżdżałem z Bielska, więc gravelową przygodę zacząłem już w Goczałkowicach.Trasa prowadzi przez lasy, pola i łąki, po dobrym terenie, jest przejezdna i pokonuje się ją komfortowo. To nie są goczałkowickie wały z "Wisły 1200".Warto pamiętać, że na trasie nie uraczycie Żabki ani stacji benzynowej, więc warto mieć ze sobą prowiant, dostosowując się do swojego tempa i długości trasy, bo można ją modyfikować na wszelaki sposób: wydłużać, skracać, dowolnie!Trasę można zakończyć w Goczałkowicach i wrócić pociągiem tam, skąd przyjechaliście, ciesząc się fantastycznym dniem na rowerze. Nie pożałujecie.Mi po 24 godzinach radość nie przeszła :DDane Dystans: ok. 109 km (108,9 km) Przewyższenie: ok. 550 m Najwyższy/najniższy punkt: 409 m n.p.m. / 238 m n.p.m. Trudność: umiarkowana, ciężar niesie dystans, nie podjazdy Nawierzchnia: szuter, drogi leśne i polne, komfortowe Logistyka: brak sklepów i stacji na trasie, dojazd pociągiem (Koleje Śląskie) do Pszczyny lub Goczałkowic, trasa skracalna/wydłużalna
skoroopsky
Bardzo interesująca trasa, ponieważ pozwala na przejazd przez wiele ciekawych podkrakowskich szlaków rowerowych m.in Velo Dłubnia, Dolinę Będkowską, Velo Rudawa oraz Zakrzówek. Start i meta w północnej części Krakowa (Pogórze Duchackie)
biketlas
Trasa wokół Tatr. 45% asfalt, 45% szutry (do 25 km/h), 10% ścieżki (do 10 km/h). To oferta dla rowerzystów, którym nadmiar asfaltu pod kołami przeszkadza, a kilka solidnych sztajf uznają za element konieczny dobrej trasy. NIE JEST to trasa MTB! Ponad połowa długości HaRDej wiedzie poza asfaltem, w większości po dobrych drogach szutrowych, zniszczonych asfaltach; w kilku miejscach są to ścieżki typu singletrack albo dobrze wyjeżdżone drogi polne. Niektóre odcinki mogą stać się bagniste po obfitych opadach deszczu. W takim wypadku można jednak ratować się przeskoczeniem na inną z tras (SWT bądź ALT). Warto zaznaczyć, że HRD zaczyna się i kończy w Zakopanem. Autor trasy: Wojtek Goj
Zapraszam na szosową rundkę pod Gubałówkę – w końcu żaden szanujący się kolarz nie pojedzie na górę kolejką! Całość wiedzie po asfaltach biorących początek tuż pod dworcem kolejowym w Nowym Targu, czyli w miejscowości traktowanej, mam wrażenie, głównie jako przelotową w stronę Zakopanego, a wielka szkoda. Startujemy ścieżką rowerową przez urokliwy lasek, która dalej przechodzi w drogę przez okoliczne wioski. Trasa stopniowo pnie się w górę i nie ma co ukrywać – ze względu na specyfikę tutejszego terenu te wioskowe podjazdy mogą wydać się cięższe niż sam wjazd na Gubałówkę. Jedynym usprawiedliwieniem dla tego wycisku jest stały widok na góry i pięknie rozciągające się pasmo Tatr. Traska ma zresztą świetny, symetryczny profil: pierwsza połowa to wspinaczka, a druga to powrotny zjazd, biegnący częściowo szlakiem Velo Dunajec. Zdradzę tylko, że taki naprawdę solidny zjazd zaczyna się w okolicach 29. kilometra – to tam, rozpędzeni na szerokim asfalcie, wjeżdżamy na początek Zakopanego. W tym miejscu, wedle uznania, możemy skoczyć do miasta na kawę i ciastko albo od razu zmykać w stronę Nowego Targu. I choć wracamy już plecami do gór, to klimat mijanych wiosek jest po prostu nie do podrobienia, a sam powrót mija całkiem szybko. Bądźcie jednak czujni, bo tuż przed wjazdem do samego Nowego Targu czeka jeszcze niespodzianka – dość ostra i wyjątkowo niepozorna górka.
ITALIANO_ADAMO
Jeśli już kliknęliście w tę trasę, to być może właśnie znaleźliście coś dla siebie — wyzwań się nie boicie, a nogi macie ze stali. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że asfaltu będzie tu całkiem sporo, jednak odpowiedni rozkład szutrów względem gładkiej nawierzchni sprawia, że pod koniec człowiek zaczyna wręcz dziękować za każdy asfaltowy kilometr, który pozwala trochę odpocząć nogom. Nie jest to pętelka dla każdego, ale jeśli podjazdy nie są wam obce, potrafi odwdzięczyć się konkretną frajdą i jeszcze większą satysfakcją po dotarciu do końca. Startujemy z rynku w Jeleniej Górze i początkowo ścieżką rowerową biegnącą równolegle do drogi na Karpacz próbujemy wydostać się z miasta, by skierować się na Kowary. Tam czeka nas urokliwa uliczka biegnąca wzdłuż rzeki Jedlicy. Warto zerknąć na prawo — prowadzące do domków mostki mają na sobie pozawieszane i zwisające różne przedmioty pochodzące z gospodarstw, co dodaje temu miejscu nieco charakteru. Gdy opuszczamy Kowary, zaczyna się wspinaczka na Przełęcz Okraj. Podjazd jest długi, ale jego nachylenie nie poraża, a całość prowadzi wśród drzew i, co ciekawe, niedawno ostatnie kilometry dostały nową warstwę asfaltu. Nagroda? Blisko 14 km zjazdu. Jest, gdzie się rozpędzić, szczególnie że jedziemy po dosyć szerokiej jezdni. Całą tę przyjemność przerywa podjazd w miejscowości Horní Maršov. Na drodze próżno szukać znaku uprzedzającego o tym, co za chwilę nas czeka, więc ostrzegam was już teraz — początek jest naprawdę ciężki. Na szczęście z czasem nachylenie zaczyna się uspokajać, a po prawej stronie otwierają się malownicze widoki. Później przy zjeździe trzeba uważać na lekko zniszczony asfalt prowadzący do Janské Lázně. Stamtąd wąską, osiedlową uliczką wpadamy na długi i prosty zjazd ulicą Lázeňská, którym docieramy do Svobody nad Úpou. Od 53. do 58. km warto rozglądać się na obie strony — znajdziemy tu piękną, choć lekko niszczejącą przedwojenną zabudowę. Na 58,6 km przejeżdżamy pod drogą prowadzącą na Trutnov. Spokojnie, do niego również dotrzemy, ale jeszcze nie teraz. Najpierw czeka nas stromy asfaltowy podjazd do lasku, z którego wyjedziemy szutrową, lekko kamienistą drogą prowadzącą do asfaltowych zawijasów. Na 66. km, w okolicach wioski Vlčic, asfalt prowadzi przez naprawdę malownicze okolice. Przy drodze stoją ławeczki, wiata — miejsce wręcz proszące się o chwilę odpoczynku. Dalej snujemy się przez kolejne wioski, aż w końcu odbijamy w lewo pod górkę i wjeżdżamy na szutrową drogę prowadzącą wzdłuż dwóch większych jeziorek. Za nimi kierunek jest już jasny — Trutnov, choć zanim do niego dotrzemy, trzeba jeszcze zaliczyć dwie górki. Pierwszą pokonujemy asfaltową ścieżką rowerową, potem zjeżdżamy na szuter, przecinamy asfalt i wpadamy do lasku. Po lewej znajdziemy usypane z piasku hopy, więc jeśli ktoś ma ochotę trochę poskakać, jest ku temu okazja. Przy drodze wjazdowej do miasta trzeba jednak uważać — czeka nas tutaj dość ostry zjazd. I tak oto docieramy do Trutnova, miasta z historią piwowarstwa sięgającą XIII wieku. To właśnie tutaj narodziło się piwo Krakonoš, znane wśród smakoszy. Chętni mogą odbić z trasy, przejechać przez rynek i zajrzeć pod siedzibę browaru. Jeśli jednak nie mamy ochoty na zwiedzanie, warto przynajmniej zajrzeć do Lidla po dodatkowy prowiant — po czeskiej stronie naszej trasy to jedyny większy sklep. Po ogarnięciu zapasów wracamy na ścieżkę rowerową prowadzącą przez miasto. W momencie, gdy trasa każe skręcić w prawo, wiadomo już, co się zaczyna — kolejny dłuższy podjazd. Łącznie ma on aż 8 km, choć po drodze trafia się również kawałek zjazdu, pod koniec docieramy do drogi obok kamieniołomu. Co ciekawe, ten fragment jest jednocześnie częścią czeskiego szlaku rowerowego. Po opuszczeniu tego terenu wspinamy się drogą prowadzącą pod wieżę widokową Eliška. Warto zostawić rower na chwilę i wejść po schodach, żeby spojrzeć na okolicę, w tym na Twierdzę Stachelberg — największą nowoczesną twierdzę w Czechach i jedną z największych w Europie. Jej podziemne korytarze mają łącznie 3,5 km długości, a turyści schodzą w jej wnętrzu aż 52 m pod ziemię. Dalej krótki zjazd zniszczonym asfaltem, który przechodzi w kamienisty szuter i doprowadza nas do asfaltowej drogi prowadzącej prosto na podjazd do Žacléř. W samej miejscowości na moment odbijamy w prawo na ścieżkę rowerową, a później czeka nas trochę zjazdu do ostatniej czeskiej miejscowości na naszej trasie, położonej tuż przed granicą z Polską. W PL - Lubawce przez chwilę jedziemy na tyłach domów, po czym kręcimy w lewo w stronę Jeziora Bukówka. Tuż po wjeździe na szutrową drogę wzdłuż jeziora trzeba jednak lekko odbić w lewo, na drogę pośród trawy — natura zdążyła bowiem odebrać to, co człowiek próbował jej zabrać. Dalej przejeżdżamy przez zaporę, z której rozciągają się naprawdę piękne widoki, na krystalicznie czyste Jezioro. Potem znów szuter, asfalt i prosty zjazd — jeśli ktoś chce zobaczyć 60 km/h na liczniku, tutaj ma ku temu okazję. Z Janiszowa docieramy do ścieżki rowerowej w Kamiennej Górze, która omija miasto i prowadzi nas do Antonówki. Tam trzeba jeszcze trochę się wspiąć, by dostać się na szutrową drogę czerwonego szlaku pieszego. Czeka nas szybki szuter z progami wodnymi, ale są one na tyle przyzwoite, że nie ma potrzeby próbować nad nimi skakać. W ten sposób powoli wracamy do cywilizacji i asfaltów, które będą już prowadziły aż do końca, choć po drodze nie zabraknie jeszcze jednego dłuższego podjazdu — tym razem do miejscowości Miedzianka. Tam w ichniejszym browarze można zrobić sobie przerwę na piwo lub posiłek. Od browaru zjeżdżamy do Janowic, a dalej w stronę Wojanowa droga zaczyna falować — raz góra, raz dół, małe wzniesienia i krótkie zjazdy. Od Wojanowa pozostaje już właściwie tylko domknąć pętlę i wrócić do miejsca, od którego zaczynaliśmy.(Poziom trudności ★★★)
ITALIANO_ADAMO
Beskidy w województwie śląskim to region, w którym każdy znajdzie swoje szczęście. Pokonywanie tras widokowych, zwiedzanie klimatycznych górskich miasteczek, smakowanie regionalnej kuchni, zdobywanie szczytów czy moczenie nóg w Wiśle… Mnogość atrakcji i sposobów na spędzanie czasu w tym malowniczym zakątku województwa śląskiego nie zna granic! https://roweremposlasku.pl/szczesliwe-beskidy/
Rowerem Po Śląsku
Są asfalty, piękny szuter oraz ujeby czyli trasa wszystkomająca. Highlights:Wjazd na SkrzyczneZjazd ze Skrzycznego (uwaga, fragmentami są duże kamienie, da się jechać ale jest trudno, reszta całkiem ładna nawierzchnia)Piękne szutry dookoła Baraniej GóryZjazd ze Szczyrku do Bielsko-Białej asfaltem
We use cookies to ensure the basic functionality of our website (required) and to improve your experience (optional, for analytics purposes). Learn more
Plan, record and navigate on the go
All routes and points of interest in your pocket — with the free VeloPlanner app.