No podemos conectar a internet
Intentando reconectar
¡Algo salió mal!
Espera un momento mientras volvemos a la normalidad
Binz to największy kurort Rugii i naturalna baza wypadowa dla rowerzystów eksplorujących wyspę. Białe wille z fantazyjnymi drewnianymi balkonami – ostatnie tego rodzaju zachowane w tak dobrej kondycji – elegancka promenada z molo i szeroka, piaszczysta plaża rozciągająca się na pięć kilometrów tworzą klimat nadmorskiego kurortu w najlepszym wydaniu. Binz oferuje jednak więcej niż sam widok na morze. Wśród tutejszych atrakcji znajdziemy zachwycającą nowoczesną architekturę, wędrówki po spokojnej przyrodzie z widokiem na kredowe klify oraz wieżę Müthera z panoramą Morza Bałtyckiego.
Zatoka Binz rozciąga się na 17 kilometrów w południowo-wschodniej części Rugii – od majestatycznych kredowych klifów półwyspu Jasmund po bukowe lasy Granitz. To jedna z najbardziej malowniczych części wyspy, a sam Binz ma kluczowy atut logistyczny: dobre połączenie kolejowe (pociągi z Berlina, Hamburga i Stralsundu dojeżdżają bezpośrednio), liczne wypożyczalnie rowerów trekkingowych i elektrycznych, a także stację zabytkowej kolejki wąskotorowej „Rasender Roland" („Mknący Roland"), którą – co istotne dla rowerzysty – można zabrać ze sobą rower w razie zmęczenia lub deszczu.
Dla polskich turystów dodatkowym argumentem jest bliskość: od granicy dzieli nas około 180 km, dojazd autostradą zajmuje mniej więcej dwie godziny, a na wyspę prowadzi bezpłatny most – nie ma potrzeby korzystania z promu.
Rowerzysta wjeżdżający do Binz szybko zorientuje się, że wyspa nie jest płaska jak Bornholm czy niemieckie wybrzeże pod Rostockiem. Okolica łączy wszystko, co Rugia ma najlepszego – nadmorskie ścieżki wzdłuż plaży, leśne dukty przez bukowe ostępy Granitz, podjazdy na morenowe wzgórza z widokami na Bałtyk i spokojne drogi przez pola uprawne ku wewnętrznym zatokom (Bodden). Nawierzchnie bywają zróżnicowane: większość głównych tras to asfalt lub dobrze ułożone płyty betonowe, ale trafiają się też szutry i leśne ścieżki – warto mieć rower trekkingowy lub gravel zamiast typowo szosowego.
Ważna uwaga praktyczna: na nadmorskiej promenadzie Binz obowiązuje zakaz jazdy rowerem, trzeba go prowadzić. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę tłum spacerowiczów, ale warto wiedzieć wcześniej – tranzyt rowerem lepiej planować równoległymi ulicami w głębi kurortu albo ścieżką rowerową nad jeziorem Schmachter See.
Trasa prowadzi na południe Rugii, przez kurorty nadbałtyckie Sellin, Baabe i Göhren z architekturą uzdrowiskową i drewnianymi pomostami, aż do Klein Zicker – najbardziej wysuniętego na południe punktu wyspy. Po drodze mijamy tradycyjne wioski rybackie półwyspu Mönchgut z domami krytymi strzechą. Morze i plaże towarzyszą niemal przez całą drogę. Trasę można skrócić, korzystając z autobusów z przyczepką rowerową lub historycznego pociągu parowego Rasender Roland na odcinku Göhren–Binz.
Wycieczka do dawnego miasta książęcego Putbus, które swoim cyrkiem i parkiem pałacowym przenosi w inną epokę. Trasa biegnie spokojnym brzegiem zatoki Bodden z widokami na wyspę Vilm, a powrót prowadzi przez nadmorskie kurorty Baabe i Sellin oraz obszar leśny Granitz. Po drodze można odwiedzić pałac myśliwski Granitz, wzniesiony przez księcia Putbus nad Binz.
Trasa łącząca wybrzeże Bałtyku z brzegami zatoki Bodden. Z Binz szlak prowadzi przez historyczną Prorę, a następnie wzdłuż Morza Bałtyckiego przez Mukran – z możliwością zatrzymania się na plaży w każdej chwili. Po drodze warto odwiedzić Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego Rugii oraz pola krzemienne. Z Mukran trasa prowadzi dalej do Lietzow i parku Semperwaldpark, skąd rozciąga się widok na zatokę Großer Jasmunder Bodden oraz najwęższe miejsce Rugii, gdzie dwie zatoki zbiegają się niemal w jednym punkcie. Stąd wracamy do Binz niemal tą samą trasą.
Trasa prowadzi do jednego z najbardziej spektakularnych miejsc na wyspie Rugii: kredowego wybrzeża ze słynnym Königsstuhl. Przez Prorę i portowe miasto Sassnitz trasa wchodzi w granice Parku Narodowego Jasmund, wijąc się przez pradawne lasy bukowe wpisane na listę UNESCO. Celem jest słynny klif kredowy Königsstuhl z centrum parku narodowego i tarasem widokowym Skywalk – na obie atrakcje warto zaplanować odpowiednio dużo czasu. Powrót tą samą trasą, wzdłuż morza, do Binz.
Trasa przez rezerwat biosfery Südostrügen, kilkakrotnie przecinająca linię historycznego pociągu parowego Rasender Roland – wdzięczny motyw fotograficzny. Opcjonalnie można zjechać do pałacu myśliwskiego Granitz, choć wymaga to pokonania dodatkowego przewyższenia. Cel stanowi kurort Sellin z imponującą ulicą Wilhelmstraße i klasycznym molo. Powrót do Binz wiedzie wygodną ścieżką rowerową przez Lancken-Granitz i Serams.
Binz to idealna baza wypadowa do wycieczek rowerowych po wyspie Rugii. Architektura uzdrowiskowa (Bäderarchitektur) z przełomu XIX i XX wieku – białe wille z ażurowymi drewnianymi werandami – ciągnie się wzdłuż promenady i wokół Kurhausu. Molo o długości 370 metrów oferuje widok na wybrzeże, a Wieża Müthera (dawna wieża ratownicza, wybudowana w 1982 r., dziś używana m.in. jako miejsce ślubów) jest ikoną socmodernistycznej architektury NRD. W głębi lądu czeka jezioro Schmachter See z parkami i ogrodami wokół, a w Prorze – Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego Rugii ze ścieżką w koronach drzew i 40-metrową wieżą widokową Adlerhorst. \Po całym dniu w siodle miejscowa gastronomia oferuje niezawodną klasykę: Fischbrötchen (bułka ze śledziem, makrelą lub łososiem),serwowanych prosto na plaży, przez pyszne ciasta i regionalne przekąski, aż po nowoczesną kuchnię nadmorską wyróżnioną gwiazdką Michelin – każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Sezon rowerowy trwa realnie od kwietnia do października, przy czym maj, czerwiec i wrzesień to najlepszy kompromis między pogodą a tłumem. W lipcu i sierpniu wiele niemieckich rodzin spędza wakacje w Binz, w związku z czym ceny zakwaterowania rosną. Dostępnych jest dużo płatnych miejsc parkingowych, ale wiele z nich można zająć na maksymalnie 24 godziny. Dla rowerzystów-kempingowiczów pole namiotowe dostępne jest w Prorze, ale sam Binz to raczej baza hotelowo-pensjonatowa.
Rugia to jeden z bardziej niedocenianych przez Polaków kierunków rowerowych – bliższy niż Bornholm, tańszy niż wakacje w Danii, z infrastrukturą, która choć nie dorównuje ideałowi duńskiemu, zdecydowanie wyprzedza większość polskich szlaków nadmorskich. A Binz, z jego białą zabudową, szeroką plażą i siatką tras rozchodzących się we wszystkich kierunkach, to najwygodniejszy punkt startowy, żeby tę wyspę poznać z siodełka.
Utilizamos cookies para garantizar la funcionalidad básica de nuestra web (obligatorio) y mejorar tu experiencia (opcional, con fines analíticos). Más información