Geen internetverbinding gevonden
Verbinding wordt hersteld
Er is iets misgegaan!
Even geduld, we zijn zo terug
Tu za bardzo nie ma co się rozpisywać: Ekipa, która jedzie rowerowo przez Apulię wysiada z samolotu i te osoby, których rowery leciały samolotem - zabierają się za ich skręcanie i szpejenie do jazdy, a auto, które wiozło rowery - podjeżdża na lotnisko i każdy uczestnik zabiera swój rower, po czym jedziemy na nocleg. Instalujemy się na noclegach i kolacyjka na mieście :)
Elizium
czyli pełno atrakcji jak na jeden dzień. Zaczynamy od Promenady i starego miasta w Bari oraz najpewniej śniadania. Potem wzdłuż wybrzeża jedziemy aż do Polignano a Mare. Tam oprócz zabytkowego centrum (i cholernie drogiej restauracji... o której na spotkaniu) warto zejść zamoczyć nogi (choćby) na słynnej plaży Lama Monachile Cala Porto w środku miasteczka w wąwozie i oczywiście zaśpiewać Volare przy pomniku Domenico Modugno. Dalej wyjeżdżamy z miasta w kierunku Castellana Grotte (oczywiście, trzeba zobaczyć, czy będzie można tam wejść). Z Castellana wracamy nad wybrzeże, do Monopoli. A tam... labirynt uliczek, dwadzieścia kościołów, turkus Morza Adriatyckiego, słynne łodzie gozzi w Porto Vecchio i klimat autentycznego, apulijskiego dolce vita – to wszystko w jednym miejscu. Do noclegu już żabi skok...
Elizium
Po dość naładowanym atrakcjami pierwszym dniu jazdy - drugi dzień to trasa do winnicy Mazzetta, wiodąca przez białą perłę Apulii, czy miasteczko Ostuni. Ostuni jest piękne, warto tam trochę czasu spędzić, zwłaszcza, że przypadnie akurat w połowie dystansu dnia. Kawka? Prosecco? Jakaś przekąska? No i potem z górki do Tenuty Mazzetta. Na koniec dnia dla chętnych dokrętka pod kątem sprawdzenia początku trasy na następny dzień.
Elizium
Po sprawdzeniu dzień wcześniej odcinka początkowego (dla chętnych) kolejny dzień to trasa z Mazetty via Brindisi do Lecce. Zjeżdżamy nad morze, ale zanim dotrzemy na plażę, w Brindisi będzie czas na kawkę i może coś tam jeszcze. Trochę zabytków tam jest, choćby Zamek Aragoński, czy ileś tam kościołów, więc będzie na co popatrzeć. Potem wyjeżdżamy w stronę Lecce, i albo zaliczamy plazę Kalu (i kąpiel), albo nie. Się zobaczy.Samo Lecce... nazywane jest przez Włochów „barokową perłą południa”. O Lecce mówi się także, że to Firenze del sud czyli „Florencja południa”, chociaż to chyba przesada. Ja tam nie byłem, ale podobno to w rzeczywistości jedno z najładniejszych miast na południe od Rzymu. Historyczne centrum zachwyca barokowymi kościołami, pałacami i klasztorami, więc popołudniem i wieczorem będzie co oglądać.
Elizium
Trulli -> Martina Franca -> Trulli il Castagno -> Locorotondo ->Alberobello. Creme de la creme Apulli, czyli najpiękniejsze miasta i winnica po drodze. Dystans krótki, ale... będzie też odrobinę pod górkę (jak chyba wszędzie po drodze wcześniej), bo te najpiękniejsze miasteczka Apulii położone są na wzgórzach.
Elizium
Alberobello -> Bari -> Lotnisko JPII. Trasa rozpisana na dwa etapy, bo w niedzielę, w dzień wylotu mamy na przejechanie z Alberobello do Bari około 48 km. Tam oczywiście jakiś pyszny włoski obiad, włóczenie się po mieście, a na wieczór - wyjazd na lotnisko. Rowery pakujemy do walizek, albo na bagażnik auta i wracamy do kraju.
Elizium
Lecce -> Francavilla Fontana -> Ceglie Messapica - Trulli Le Icone. Jakoś z tego południa Apulii trzeba wrócić. Dystans jest więc największy na tym wyjeździe, ale... na końcu czeka nas nagroda. Nocleg w Trulli, czyli słynnych domkach z kamienia. I chyba winnica. W miejscowościach trasy nie byłem, sam chętnie rzucę okiem na kolejne z nich.
Elizium
Tenuta Mazetta -> Brindisi -> Lecce. Trasa z Mazetty via Brindisi do Lecce. Zjeżdżamy nad morze, ale zanim dotrzemy na plażę, w Brindisi będzie czas na kawkę i może coś tam jeszcze. Trochę zabytków tam jest, choćby Zamek Aragoński, czy ileś tam kościołów, więc będzie na co popatrzeć. Potem wyjeżdżamy w stronę Lecce, i albo zaliczamy plazę Kalu (i kąpiel), albo nie. Się zobaczy.Ta trasa nie zawiera wjazdu na Kalu, za to ma odcinek, który być może da się ominąć (ale to sprawdzamy dzień wcześniej).
Elizium
czyli pełno atrakcji jak na jeden dzień, choć odrobinę mniej za sprawą modyfikacji trasy. Zaczynamy tak samo, czyli od Promenady i starego miasta w Bari (i śniadania). Potem wzdłuż wybrzeża jedziemy aż do Polignano a Mare. Tam oprócz zabytkowego centrum (i cholernie drogiej restauracji... o której na spotkaniu) warto zejść zamoczyć nogi (choćby) na słynnej plaży Lama Monachile Cala Porto w środku miasteczka w wąwozie i ofkors zaśpiewać Volare przy pomniku Domenico Modugno. Dalej… rezygnujemy z wyjazdu do Castellana i wyjeżdżamy z miasta w kierunku Monopoli. A tam... labirynt uliczek, dwadzieścia kościołów, turkus Morza Adriatyckiego, słynne łodzie gozzi w Porto Vecchio i klimat autentycznego, apulijskiego dolce vita – to wszystko w jednym miejscu. Do noclegu już żabi skok... generalnie znacznie łatwiejsza trasa niż podjazd pod Castellana. Coś za coś. A do kwestii Castellana wrócimy jeszcze…
Elizium
Creme de la creme Apulli, czyli najpiękniejsze miasta i winnica po drodze. Dystans krótki, ale... będzie też odrobinę pod górkę (jak chyba wszędzie po drodze wcześniej), bo te najpiękniejsze miasteczka Apulii położone są na wzgórzach. Trasa poprowadzona alternatywnie, szlakiem Ciclovia dell Acquedotto Pugliese. To szlak liczący łącznie 520 km wzdłuż historycznych kanałów największego akweduktu Europy, ale my pojedziemy jego fragmentem. Ma swoją stronę www, warto tam zajrzeć. Wg mnie warto tak, ale nie jechałem...
Elizium
Trasa rozpisana na dwa etapy, bo w niedzielę, w dzień wylotu mamy na przejechanie z Alberobello do Bari około 61 km, ale zaliczamy po drodze Castellana Grotte (czyli to, co ominęliśmy 2 dnia). Samą trasę wydłuża niezbyt dużo – jak widzicie łącznie 6 km – a i podjazów nie ma aż tylu, co wbijanie do Castellana w drugim dniu. Do decyzji (no i trzeba sprawdzić, czy grota jest czynna w niedzielę, a jeśli tak, to kupić bilety dzień wcześniej. A potem do Bari, tam oczywiście jakiś pyszny włoski obiad, włóczenie się po mieście, a na wieczór - wyjazd na lotnisko. Rowery pakujemy do walizek, albo na bagażnik auta i wracamy do kraju.
Elizium
czyli pełno atrakcji jak na jeden dzień, choć odrobinę mniej za sprawą modyfikacji trasy. Zaczynamy tak samo, czyli od Promenady i starego miasta w Bari (i śniadania). Potem wzdłuż wybrzeża jedziemy aż do Polignano a Mare. Tam oprócz zabytkowego centrum (i cholernie drogiej restauracji... o której na spotkaniu) warto zejść zamoczyć nogi (choćby) na słynnej plaży Lama Monachile Cala Porto w środku miasteczka w wąwozie i ofkors zaśpiewać Volare przy pomniku Domenico Modugno. Dalej… rezygnujemy z wyjazdu do Castellana i wyjeżdżamy z miasta w kierunku Monopoli. A tam... labirynt uliczek, dwadzieścia kościołów, turkus Morza Adriatyckiego, słynne łodzie gozzi w Porto Vecchio i klimat autentycznego, apulijskiego dolce vita – to wszystko w jednym miejscu. Do noclegu już żabi skok... generalnie znacznie łatwiejsza trasa niż podjazd pod Castellana. Coś za coś. A do kwestii Castellana wrócimy jeszcze…
Elizium
We gebruiken cookies om de basisfunctionaliteit van onze website te waarborgen (vereist) en om je ervaring te verbeteren (optioneel, voor analysedoeleinden). Meer informatie
Plan, registreer en navigeer onderweg
Alle fietsroutes en POI's op zak — met de gratis VeloPlanner-app.