Keine Internetverbindung verfügbar
Verbindung wird wiederhergestellt
Etwas ist schiefgelaufen!
Bitte habe einen Moment Geduld
Powiadam wam, to trasa niełatwa, ale oczywiście do przejechania! nawet dla mniej zaawansowanych (ale weźcie sobie cały dzień wolny na tę trasę). Startujemy spod dworca PKP w Nowym Targu i tu też wracać będziemy. Na początku przejazd przez kawałek miasta i ostatni czas na zaopatrzenie się w większe zakupy — pasaż handlowy znajduje się po prawej stronie. Zakupy zrobione? To wchodzimy na trasę — ścieżka rowerowa wijąca się wokoło miasta i przeplatająca się z asfaltem w okolicznych miejscowościach, ale spokojnie, wciąż da się to szybko pokonać i, co ważne, z dala od głównego ruchu samochodowego. Można powiedzieć, że dopiero od okolic wsi Łopuszna zaczynamy czuć prawdziwy klimat tego, co nas czeka — gładkie, w miarę szerokie ścieżki rowerowe. Wjeżdżamy na moście na górę i przecinamy Dunajec — od tego momentu będziemy podziwiać piękno górnej części tego jeziora. W pewnym momencie opcjonalnie odbijając w lewo i wspinając się trochę do góry, możemy zajechać do sklepu uzupełnić płyny. Jeśli jednak nie, to lecimy dalej wzdłuż jeziora. W oddali odsłania się nam widok na zamek Czorsztyn i w jego okolicach będzie bardziej wymagająca ścianka do podjechania, ale to wszystko dla 6,8 km zjazdu do pokonania z zawrotną prędkością. Takim oto sposobem dotrzemy do Krościenka nad Dunajcem. Odbijamy w nim na drugą stronę Dunajca uroczym mostkiem. Teraz trasa będzie biegła prosto, po drodze również jest opcjonalne odbicie w lewo na sklep, ale tak to dalej trasa biegnie na słowacką stronę, dlatego należy pamiętać, by spakować ze sobą dowód. Od tego momentu trasa biegnie przez Pieniński Park Narodowy — widokowo jest cudownie. Można również przy innej okazji wypożyczyć kajak i udać się na spływ Dunajcem. Ten odcinek charakteryzuje zróżnicowane podłoże, także całej trasy szosą się nie przejedzie, ale na gravelowej oponie slick jak najbardziej! Wracając na trasę po przejechaniu tego odcinka wzdłuż rzeki, pokonując most, przedostajemy się na drugą stronę rzeki i kontynuujemy trasę, przeplatając asfaltowe odcinki w ruchu drogowym i ścieżki rowerowe. I takim sposobem dotrzemy przed mniejszy zbiornik Dunajca. Po objechaniu go z lewej strony możemy udać się nad zaporę — widok w obie strony jest imponujący. Przejeżdżając dalej, po prawej będzie kolejny zamek — zamek Dunajec. Od jego okolic zrobi się trochę bardziej podjazdowo w kierunku Falsztyna. Dalej jadąc, trzeba będzie w paru miejscach uważać, mimo że asfaltowe, to są dość ostro kończące się zjazdy. I tak, okrążając dół jeziora, powoli będziemy kierować się ku końcowi, ale nie oznacza to, że klimat czy widoki mijają, ponieważ teraz trasa prowadzi na szutrowe odcinki przeplatane fragmentami asfaltu, a to wszystko z widokiem na Tatry. Aż przed samym Nowym Targiem, niemalże do peronu, czeka nas gładka ścieżka rowerowa, biegnąca momentem przez Lasek Nowego Targu. W środku można natknąć się na ruiny po starym ośrodku. Dla widoków i klimatu zdecydowanie warto rozszerzyć standardowe kółko wokół jeziora!
ITALIANO_ADAMO
Zapraszam na szosową rundkę pod Gubałówkę – w końcu żaden szanujący się kolarz nie pojedzie na górę kolejką! Całość wiedzie po asfaltach biorących początek tuż pod dworcem kolejowym w Nowym Targu, czyli w miejscowości traktowanej, mam wrażenie, głównie jako przelotową w stronę Zakopanego, a wielka szkoda. Startujemy ścieżką rowerową przez urokliwy lasek, która dalej przechodzi w drogę przez okoliczne wioski. Trasa stopniowo pnie się w górę i nie ma co ukrywać – ze względu na specyfikę tutejszego terenu te wioskowe podjazdy mogą wydać się cięższe niż sam wjazd na Gubałówkę. Jedynym usprawiedliwieniem dla tego wycisku jest stały widok na góry i pięknie rozciągające się pasmo Tatr. Traska ma zresztą świetny, symetryczny profil: pierwsza połowa to wspinaczka, a druga to powrotny zjazd, biegnący częściowo szlakiem Velo Dunajec. Zdradzę tylko, że taki naprawdę solidny zjazd zaczyna się w okolicach 29. kilometra – to tam, rozpędzeni na szerokim asfalcie, wjeżdżamy na początek Zakopanego. W tym miejscu, wedle uznania, możemy skoczyć do miasta na kawę i ciastko albo od razu zmykać w stronę Nowego Targu. I choć wracamy już plecami do gór, to klimat mijanych wiosek jest po prostu nie do podrobienia, a sam powrót mija całkiem szybko. Bądźcie jednak czujni, bo tuż przed wjazdem do samego Nowego Targu czeka jeszcze niespodzianka – dość ostra i wyjątkowo niepozorna górka.
ITALIANO_ADAMO
Wir verwenden Cookies, um die Grundfunktionalität unserer Website sicherzustellen (erforderlich) und dein Erlebnis zu verbessern (optional, für Analysezwecke). Mehr erfahren
Plane, zeichne auf und navigiere unterwegs
Alle Radrouten und Sehenswürdigkeiten immer dabei — mit der kostenlosen VeloPlanner App.