Keine Internetverbindung verfügbar
Verbindung wird wiederhergestellt
Etwas ist schiefgelaufen!
Bitte habe einen Moment Geduld
Piękna i mało oczywista jazda obok fioletowych (w czerwcu/lipcu) pól uprawnych lawendowy w okolicach Gołczy. Ślad wykorzystuje m.in. cały odcinek trasy rowerowej po dawnej linii kolejowej Bukowska Wola - Miechów - Charsznica (13 km) oraz zajeżdża pod takie atrakcje jak:stary kamieniołomie w Ulinie zaadaptowanym na atrakcję turystyczną (m.in. motylarnia, park wodny czy tężnia solankowa, więcej na ulinapark.pl)zalew rekreacyjny z plażą i pomostami w Januszowicach pod Słomnikamilawendowy ogród w m. Prandocin-Iły (www.lawendowasosnowka.pl). Przejeżdża się też przez jedyną w Polsce wieś o nazwie Wielkanoc (mekka świątecznych wyjazdów kolarzy na wiosnę). To wszystko nawinięte jest na przejazd po spokojnych, lokalnych drogach, bo tranzyt przejęła tu droga S7. Pod Uliną przejedziecie się też drogami dla rowerów poprowadzonych między tutejszymi polami uprawnymi. Uwaga, nie jest zbyt płasko, bo to jest jednak Wyżyna Miechowska, ale ślad wycieczki wykorzystuje oprócz dawnej linii kolejowej również płaską dolinę rzeki Szreniawy czy drogi wserwisowe zdłuż działającej linii kolejowej Kraków - Kielce, stąd możliwość dojazdu pociągiem z rowerem (stacja Słomniki, Szczepanowice lub Miechów).
velomalopolska
Trasa biegnie większości drogami dla rowerów po wałach przeciwpowodziowych rzek Skawa, Kanału Łączańskiego i Wisły🚉 Stacje kolejowe na trasie:ZatorKraków GłównyTrasa opracowana przez: https://velomalopolska.pl
KOLEO
Budowa trasy VeloNatura / EuroVelo 11 w Dolinie Popradu dała impuls do powstania w Beskidzie Sądeckim całej gamy nowych szlaków dla rowerów. Jednym z nich jest właśnie Szlak Wód Mineralnych stworzony na terenie gminy Muszyna. Wycieczka jest propozycją połączenia obu wymienionych tras, tak żeby spiąć na jej śladzie klimatyczne popradzkie uzdrowiska, zabytki architektury drewnianej i liczne źródełka wód mineralnych. Koniecznie weźcie jeden pusty bidon lub butelkę, żeby posmakować ich jak najwięcej. To trasa dla rowerów turystycznych/gravelowych, bo niektóre fragmenty mają porządną nawierzchnię szutrową. Po drodze będzie też kilka podjazdów, bo każdy skok w bok z dna płaskiej doliny rzeki będzie okupiony lekką wspinaczką. Start proponujemy z muszyńskiego Zapopradzia, gdzie znajduje się obszerny parking i infokiosk z informacjami na temat szlaku. Są tam też liczne ogrody sensoryczne z wieżą widokową, na którą warto się wdrapać na nogach przed wycieczką lub po niej. Wypatrujcie kolorowych rowerów ze znakami kierunkowymi szlaków EV11 oraz AquaVelo.Pierwsza część wyprawy będzie jazdą ściśle wzdłuż Popradu, po pograniczu polsko-słowackim, dlatego pamiętajcie o podstawowych przepisach obejmujących rowerzystów na Słowacji (między innymi obowiązkowy kask na głowie poza terenem zabudowanym). Po minięciu ogrodów czeka was lekka wspinaczka, bo ta część EV11 prowadzi betonową drogą stokową między lasami, które porastają zbocza doliny. Po dotarciu do granicy polsko-słowackiej polecamy respektowanie postawionych tu znaków ostrzegawczych i zejście na moment z roweru, żeby pokonać krótki odcinek (20–30 metrów). Szutrowo-gruntowa nawierzchnia zniknie po około 1 kilometrze jazdy przez las i zamieni się w gładką drogę publiczną do Legnavy, Małego Lipnika i Sulina. Dla Słowaków jest to dosłownie koniec świata, więc ruch samochodowy jest tu znikomy. Zanim przekroczycie Poprad kolejną kładką w Żegiestowie, polecamy jeszcze zatankować wodę w pobliskim ujęciu wody mineralnej „Sulinki”. To oczywiście nie jedyne źródło wody, jakie spotkacie na śladzie tej wycieczki, ale ta smakuje wyjątkowo „mineralnie”, a przy okazji mamy tu świetny widok na rzekę. Po przekroczeniu betonowej kładki możecie od razu zacząć łagodną wspinaczkę wzdłuż Żegiestowskiego Potoku aż pod kaplicę św. Huberta.Uwaga! Wszystkim ciekawym tego, jak idą prace remontowe mające na celu przywrócenie blasku dawnych domów zdrojowych w Żegiestowie, polecamy krótkie odbicie po DW971 (droga wojewódzka) i odszukanie na wysokości stacji kolejowej szerokiego deptaka prowadzącego pod kościół św. Kingi.Na podjeździe do Stawiska oglądajcie się czasem za siebie, bo przy dobrej widoczności można stąd zobaczyć nawet Tatry. Gdzieś przed szczytem asfaltowa droga zamieni się w szutrową i taką pozostanie aż do wjazdu do Szczawnika, gdzie od razu kierujcie się w stronę cerkwi św. Dymitra, za którą w razie czego czeka też kolejny punkt do zaczerpnięcia wody mineralnej. Następny krótki podjazd doprowadzi do malowniczo położonego kościoła w Złockiem, a 2 kilometry dalej wypatrujcie kierunkowskazów na mofetę imienia profesora Henryka Świdzińskiego. Krótki spacer po pomoście prowadzącym do tej atrakcji zagwarantuje najlepszy odsłuch bulgoczącego źródełka i naturalnych wyziewów dwutlenku węgla z głębinowych szczelin w ziemi. To największa mofeta w Polsce, więc nie zaleca się też zbyt długiego podziwiania tej atrakcji. Parę zdjęć i filmów i wracacie na rower, bo przed wami już tylko sympatyczny zjazd przez Jastrzębik brzegiem rzeki Muszynki. Po drodze miniecie jeszcze dawną cerkiew oraz kolejne źródełko (św. Łukasza). Spokojny powrót do Muszyny zawarantują lokalne drogi, z których korzysta też trasa VeloKrynica. Kolejne źródło wody („Anna”) znajduje się zaraz przy kładce, której warto użyć, żeby najwygodniej dostać się na odnowiony rynek w Muszynie. Można też trzymać się prawego brzegu rzeki i dojechać wąską dróżką poprowadzoną pod Górę Zamkową z powrotem na Zapopradzie.Z informacji praktycznych: Oznakowania obu szlaków są bardzo dobre, więc można jechać bez nawigacji. Nie wszystkie ujęcia wodne działają przez cały rok, ale jest ich kilkanaście na Szlaku Wód Mineralnych, więc z któregoś na pewno skorzystacie. Wzdłuż całej Doliny Popradu kursują też pociągi, więc jest opcja wykorzystania tej formy transportu i np. zjazdu rowerem do Starego Sącza i powrotu pociągiem do Muszyny lub KrynicyZdroju.
velomalopolska
Aktualizacja: czerwiec 2026 r. Gravelowa opcja na jazdę "śladami VeloPrądnik" czyli jak dojechać z Pustyni Błędowskiej do Krakowa po tym co już jest najlepszego w Dolinie Prądnika. Na trasie nawienięte m.in. asfaltowe drogi przez malownicze pola nad Sułoszową, zamknięta dla ruchu droga przez Ojcowski Park Narodowy czy najlepsze odcinki szutrowego szlaku VeloPrzemszaw gminie Klucze. W samym Krakowie jedziemu po infrze jaka powstała w w ramach północnej obwodnicy miasta i trasy Wolbromskiej. Najbliższa stacja kolejowa przy Pustyni Błędowskiej to Jaroszowiec Olkuski. Najgroszy fragment to przejaz przez tzw. "Kwietniowe Doły" w Prądniku Korzkiewskim (uwaga na błoto po deszczach). Niestety równoległy przejazd ruchliwą drogą wojewódzką jest jeszcze mniej do polecania. Jak widzicie jest to propozycja na jazdę po tym co jest, do czasu, aż nie powstanie kiedyś porządniejsza trasa VeloPrądnik.
velomalopolska
Aktualizacja: czerwiec 2026 r. Propozycja wycieczki Doliną Popradu po wszystkim co już zostało wybudowane w ramach EuroVelo11, AquaVelo i VeloKrynica.Co nas tu czeka? Asfalty z lekkim spadkiem poprowadzone nad samą rzeką, kilka nowych kładek rowerowych, liczne źródełka z darmową "mineralką" i niesamowite widoki na otaczające nas Beskidy. Ślad omija to "gruntową ścieżkę spacerową" w gminie Rytro (objazd niestety drogą krajową, ale są tu szerokie pobocza i chodniki w razie czego).Nawierzchnia to 98% asfalt lub beton. Jest tu jeden szutrowo-leśny odcinek (od granica PL/SK na Borysowie do wyjazdu z lasu, ok. 500 m). UWAGA! Na samej granicy na razie 20-30 metrów jest na tyle strome (ok. 25%), że konieczne jest prowadzenie roweru (w obu kierunkach) na ok. 100 metrach.Pełny opis na https://narowery.visitmalopolska.pl/-/rowerowe-elpoprado
velomalopolska
Puszcza Niepołomicka to prawdopodobnie największy kompleks leśny w Małopolsce, rozciągający się w widłach Wisły i Raby. Odwiedzenie tego miejsca to idealny pomysł na rodzinną wycieczkę, bo trasa prowadzi praktycznie cały czas po lasach i dodatkowo w większości po asfaltowych drogach, bez towarzystwa samochodów. Dlatego te „zielone płuca Krakowa” są też bardzo chętnie wykorzystywane nie tylko jako miejsce wycieczek z dziećmi. Na porządnych, leśnych duktach można spotkać właściwie wszystkich – od trenujących kolarzy po rolkarzy i spacerowiczów.Polecany tu ślad to tylko jedna z wielu pętli, jaką można sobie wyznaczyć w tym leśnym kompleksie, poprzecinanym ścieżkami i drogami jak szachownica. Wystarczy szybki rzut oka na mapę,żeby dostrzec, jaki potencjał kryją te tereny. Puszczę od centrum Krakowa dzieli ok. 25 km i na dobrą sprawę można tu dojechać np. Wiślaną Trasą Rowerową (WTR) / EuroVelo 4 (EV4), ale przy założeniu rodzinnej wycieczki robi się wtedy solidny dystans. Dlatego polecamy start w Kłaju, do którego można dotrzeć z Krakowa pociągiem. Można również dostać się tu samochodem (dojazd z autostrady A4, węzeł Targowisko) i pozostawić go na parkingu stworzonym w ramach tzw. miejsc odpoczynkuDoliny Raby. Oprócz parkingu są tu też wiaty odpoczynkowe, plac zabaw, a nawet asfaltowy pumptrack. To specjalnie pofałdowany tor w kształcie ciasnej pętli, na którym, dzięki odpowiedniej technice, można się rozpędzić i pojeździć bez pedałowania. To zarówno frajda, jak i doskonałe ćwiczenie panowania nad rowerem. Jest to jeden z ponad 30 tego typu obiektów w Małopolsce, a mapę wszystkich znajdziecie na stronie narowery.visitmalopolska.pl/pumptracki.Z parkingu do granicy lasu dojedziecie po spokojnej, lokalnej drodze. Zaraz za przejazdem kolejowym trzeba skręcić w stronę tartaku. Nie zdziwcie się kolejnymi torami, jakie przetniecie. To ślady po dawnej wąskotorowej kolejce leśnej wybudowanej jeszcze w okresie międzywojennym, a które kiedyś przecinały tereny leśne. Był nawet plan uruchomienia na nich drezyn rowerowych, ale na razie bez skutku. Na szczęście zostają o wiele bardziej niezależne rowery i genialne drogi, które doprowadzą was do Czarnego Stawu m.in. wzdłuż rezerwatu przyrody Długosz Królewski oraz cmentarza wojennego na Osikówce. Z tablicy upamiętniającej dowiecie się, że te lasy oprócz fascynującej przyrody skrywają też mroczne sekrety historii tych okolic, a takich miejsc pamięci jest tu sporo. Żeby sprawnie dojechać do skrytego za drzewami stawu, kierujcie się za strzałkami dojazdowymi „do punktu czerpania wody”. Warto skręcić z głównej nitki asfaltu na tę szutrową dróżkę i dać się pochłonąć magicznej ciszy tego miejsca, które powstało po dawnym wyrobisku torfu. To właśnie ciągle obecny na dnie niecki torf nadaje wodzie ciemny kolor, któremu jeziorko zawdzięcza swoją nazwę.Dalsza część wycieczki będzie poprowadzona po szutrowym fragmencie "Drogi Królewskiej" dość celowo. Za ogrodzeniami które spotkacie przy drodze kryją się bowiem żubry. Uwaga – to hodowla zamknięta, której celem jest ochrona gatunkowa tych zwierząt, więc praktycznie nie ma możliwości jej zwiedzenia, ale chodzą słuchy że czasem da się dostrzec ze specjalnej wiasty obserwacyjnej jaką tu postawiono. Przy okazji można zwiedzić całą Poszynę, której historia sięga aż XIV w. kiedy pełnia rolę leśnej kwatery myśliwskiej. Możecie zamknąć oczy i wyobrazić sobie jak kiedyś tym samym traktem podążano na łowy z zamku w Niepołomicach.Dalej docieramy już do głównej magistrali rekreacyjnej, czyli „Żubrostrady”. Obecnie dominują tu głównie rowery, a ten gładki asfalt w środku Puszczy jest też fragmentem trasy EuroVelo4/VeloMetropolis.Od parkingu przy kapliczce Św. Huberta można skorzystać z nowej, równoległej ścieżki rekreacyjnej i potem trzymając się drogi “Gościniaszek” wrócić pod stację kolejową Kłaj.
velomalopolska
Propozycja łatwej wycieczki rowerowej obejmującej największe atrakcje turystyczne centrum Krakowa oraz Nowej Huty. Przy okazji gwarantującej jazdę w 90% po infrastrukturze rowerowej, jaka powstawała tu przez ostatnie ćwierć wieku. Nie zawsze jest ona idealna, ale promuje rower jako doskonały środek transportu, który śmiało można też wykorzystać w celach turystycznych. Pamiętajcie tylko o zabraniu/wypożyczeniu zapięcia, jeśli chcecie zwiedzićczęść z mijanych po drodze zabytków lub atrakcji. Porządne stojaki,do których można przypiąć rowery, rozsiane są praktycznie po całym mieście.Wycieczka startuje z Krakowa Głównego, który jako jeden z nielicznych dworców kolejowych w Polsce może pochwalić się tunelem dla rowerów. Jeśli przyjechaliście pociągiem, to kierujcie się na północny koniec peronu i szukajcie delikatnie opadającej rampy prowadzącej do tunelu, a będąc w nim, kierujcie się w stronę ul. Pawiej. Po wydostaniu się na powierzchnię przywita was mariaż nowych budynków porastających od lat okolice dworca oraz starych kamienic i siedziby Politechniki Krakowskiej.Kierując się za drogą rowerową w ciągu ul. Warszawskiej, dotrzecie do placu Matejki i Barbakanu. Wiecznie zapełnioną turystami słynną bramę i ul. Floriańską (na której zresztą jest słuszny zakaz jazdy rowerem) najlepiej objechać Plantami i na sam Rynek Główny wjechać ul. Sławkowską. Rynek opuszczamy ul. Wiślną, żeby kontraruchem na ul. Smoleńsk dostać się na krakowskie Błonia, czyli na jedną z największych w Europie łąk w centrum miasta. Rundkę dookoła nich można sobie urozmaicić wizytą w parku im. Henryka Jordana i w Muzeum Narodowym. Po minięciu Hali 100-lecia KS Cracovia Cracovia jadąc alejką nad rzeką Rudawą dojedziecie prosto pod klasztor Norbertanek na Salwatorze. Tu opuścicie gwar uliczny i gładkim zjazdem wjedziecie na bulwary wiślane. Jadąc z biegiem rzeki, dotrzecie aż do Nowej Huty, ale tylko od was zależy, ile czasu ta droga zajmie, bo natłok atrakcji tylko na lewym brzeguwystarczyłby na całodzienne zwiedzanie. Przed wami m.in. Zamek Królewski na Wawelu, kościół Na Skałce czy Dzielnica Kazimierz, do której najlepiej zjechać przy kładce Ojca Bernatka, którą przy okazji można też dostać się na Podgórze.Jazda bulwarami i wałami wiślanymi oprócz bezkolizyjności z ruchem samochodowym zagwarantuje też dostęp do terenów zielonych z licznymi placami zabaw, więc okazji do odpoczynku będzie po drodze co najmniej kilka. Przed mostem Wandy opuścicie tereny nadrzeczne i do Nowej Huty wjedziecie skrajem Łąk Nowohuckich, które ciągną się aż do Nowohuckiego Centrum Kultury. Ślad wycieczki ułożony jest tak, żeby pokazać ogólnie wszystko, co najsłynniejsze w tej części miasta, którą zaprojektowano i wybudowano od podstaw w latach 50. XX w. dla pracowników kombinatu metalurgicznego, czyli ówczesnej Huty im. Lenina. Do słynnych bram obecnego Centrum Administracyjnego Kombinatu będzie już blisko, więc warto odbić w jego kierunku, żeby poczuć jeszcze lepiej oddech socrealizmu. Zalew Nowohucki można bez problemu objechać dookoła, a w okolicach tężni solankowej kryje się też niewielki mostek nad Dłubnią, który tajnym przejściem doprowadza do dworku Jana Matejki. Co by tu jeszcze zwiedzić dalej? Czołg przy Muzeum Czynu Zbrojnego, Teatr Ludowy, targowisko w Bieńczycach czy może kościół Arka Pana? Wszystko będzie po drodze. Opcji powrotu do śródmieścia jest kilka, ale ten zaproponowany wybrany jest celowo, tak, żeby zahaczyć o Park Lotników Polskich i tętniące życiem otoczenie Tauron Areny oraz Ogrodów Doświadczeń. Polecamy również wizytę w północnej części parku, gdzie siedzibę ma Muzeum LotnictwaPolskiego. Powrót przez ul. Mogilską również jest celowy, żeby pokazać, jak wygląda codzienna arteria komunikacji rowerowej w Krakowie.Po wjechaniu pod płytę ronda Mogilskiego możecie zatrzymać się przy zachowanych tu murach fortów i podjąć decyzję, co dalej. Jeśli wracacie na dworzec kolejowy, to kierujcie się zaproponowanym śladem wzdłuż murów Uniwersytetu Ekonomicznego. Jeżeli chcecie jednak stąd wrócić bezpośrednio na rynek, to polecam wybór ul. Kopernika, gdzie nie tylko funkcjonuje najprawdopodobniej najstarszy kontrapas w mieście, lecz także można zajrzeć przy okazji do Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
velomalopolska
Krakowski standard weekendowy, czyli tzw. trasa tyniecka. Był to pierwszy fragment w Małopolsce na którym pokuszono się już ponad 20 lat temu o wyasfaltowanie korony wałów rzecznych. Nawet mimo początkowych wielu brakujących odcinków ta trasa rowerowa z marszu stała się najbardziej popularną trasą rekreacyjną dla Krakusów, stając się przy okazji zapalnikiem dla stworzenia koncepcji VeloMałopolska, która w znacznej mierze wykorzystuje właśnie doliny rzeczne i obwałowania.Proponujemy wycieczkę po obu brzegach Wisły spod Wawelu do toru kajakarstwa górskiego przy OSIR Kolna. Możecie się też pokusić o dojazd do Opactwa w Tyńcu. Ślad “objazdowy” znajdziecie na podstronie dotyczącej Wiślanej Trasy Rowerowej.Lokalizacja: KrakówAtrakcje: atrakcje Krakowa, opactwo w Tyńcu, tor kajakarstwa górskiego, Wiślana Trasa Rowerowa, winnica Srebrna GóraTrudności na trasie: gruntowe najazdy na kładkę pieszo-rowerową nad Stopniem Wodnym Kościuszko (obok OSIR Kolna)Dojazd: Samochód / pociąg / autobusDystans: 21 kmTrasa: 99% asfalt / beton, 1% gruntowa ścieżka (odseparowana infrastruktura rowerowa: 100%)
velomalopolska
Wir verwenden Cookies, um die Grundfunktionalität unserer Website sicherzustellen (erforderlich) und dein Erlebnis zu verbessern (optional, für Analysezwecke). Mehr erfahren
Plane, zeichne auf und navigiere unterwegs
Alle Radrouten und Sehenswürdigkeiten immer dabei — mit der kostenlosen VeloPlanner App.